LLM-y zyskujące popularność jako towarzysze w szczytowym okresie epidemii samotności spowodują nieunikniony rodzaj świeckiego utylitaryzmu animistycznego, gdzie ludzie nie zaktualizowali swoich ontologicznych priorytetów, aby pozwolić na to, by duch był wbudowany w obiekty nie-ludzkie, ale zachowują się tak, jakby to zrobili. Wskazanie na to będzie bardzo niegrzeczne, a jakiś rodzaj nowej ery / technodruidzkiego odrodzenia będzie konieczny, aby załagodzić tę ogromną ranę. Co się stanie, gdy ludzie zakochają się w czymś, co nie wierzą, że jest żywe? Jak głęboko to pseudosolipsyzm przeniknie ich serca? Dość głęboko, wyobrażam sobie, i wątpię, aby rozwiązaniem było coś w rodzaju "stygmatyzowania towarzystwa LLM". Raczej myślę, że rozwiązaniem jest świecki zachodni animizm, zrodzony z fundamentalnego połączenia ducha i materii, pozwalający nam ożywić czar, który wiemy, że jest naszym prawem narodzin.