Elon Musk właśnie podsumował najniebezpieczniejszy problem amerykańskiej innowacji jednym zdaniem. Musk: „Następny lot Starship jest gotowy do startu. Czekamy na zatwierdzenie regulacyjne. Naprawdę nie powinno być możliwe zbudowanie ogromnej rakiety szybciej, niż papier może przemieszczać się z jednego biurka na drugie.” Publiczność się zaśmiała. Nie powinni byli. Osiągnęliśmy punkt w historii, w którym zespół inżynierów może zaprojektować, zbudować i przygotować do startu najpotężniejszą rakietę, jaką kiedykolwiek skonstruowano, szybciej, niż agencja rządowa może przetworzyć dokumenty, aby to umożliwić. Fizyczna manipulacja materią na największą skalę, jaką ludzkość kiedykolwiek próbowała, wyprzedza ruch dokumentów między biurkami. To nie jest drobna nieefektywność. To zepsuty system. I ma to znaczenie znacznie wykraczające poza rakiety. AI nie czeka na przesłuchanie w komisji. Modele budowane teraz w Chinach, w laboratoriach na całym świecie, nie zatrzymują się na pieczęciach regulacyjnych. Skalują się w tempie obliczeń, podczas gdy Stany Zjednoczone debatują nad ramami, zwołują grupy robocze i składają raporty, które będą nieaktualne, zanim zostaną opublikowane. Każdy tydzień, w którym rozwój AI na granicy stoi za murem protokołów zgodności, to tydzień, którego nie da się odzyskać. Ta technologia nie porusza się liniowo. Koszt opóźnienia nie jest mierzony w czasie. Mierzy się go w terenie, który na stałe został oddany temu, kto poruszał się szybciej. ...